5.16.2005

Kayah - Usługi dla ludności

Wokalistka o nietuzinkowym głosie sukces solowy odniosła dokładnie dekadę temu, po długich latach pracy głównie na rachunek innych. 

Dziś ma nawet własną wytwórnię i sama wspiera innych artystów. Właśnie ukazał się jej dwupłytowy album „The Best & The Rest”. Poprowadzi jeden z koncertów festiwalu w Opolu.

Patrycja Długoń: W dniu premiery - Złota Płyta. Niewielu artystów może pochwalić się takim wynikiem…

Kayah: Mogę mówić o dużym szczęściu, tym bardziej, że płyty w rodzaju „The Best of” w przekonaniu wielu są czymś na zasadzie zapchaj-dziury. Spodziewałam się, że podczas spotkań z dziennikarzami, ci którzy pałają do mnie mniejszą sympatią, będą próbowali zasugerować mi wypalenie artystyczne. To po prostu pewien akt podziękowania BMG za 10 lat współpracy i ukłon w stronę fanów, którzy tak naprawdę tę płytę współtworzyli, bo to oni decydowali, jakie piosenki mają się tu znaleźć. Przy mojej niechęci do analizowania wyników sprzedaży cieszę się jednak, bo sam ten wynik jest odpowiedzią na głosy podważające sens wydawania takich płyt w sile wieku.

PD: Na stronach internetowych widać, że wyczekiwali takiego albumu.

K: To bardzo miłe, bo znaczy, że nie tylko ja i BMG zrobiliśmy sobie dobrze. Choć zawsze starałam się nie schlebiać masowym gustom, nie wolno mi zapominać, że moja działalność artystyczna - poza byciem moją wewnętrzną potrzebą - jest także i pewnego rodzaju usługami dla ludności. Więc jeżeli moi fani chcieli takiej płyty, tym lepiej, że powstała.

PD: Jesteś bardzo cenioną, często nagradzaną artystką...

K: Do nagród nigdy nie przywiązywałam wagi. Może poza pierwszym Fryderykiem, który pozwolił mi uwierzyć w swoje siły i rzeczywiście był mi potrzebny. Nie umiałam się odnaleźć, a był to taki pierwszy dowód akceptacji. Jednak uważam, że najwspanialszą i najlepszą nagrodą jest to, że ludzie słuchają twoich płyt, zadają sobie trud, aby je zdobyć, chce im się reagować na twoje apele i nawet kiedy pada deszcz - chce im się wyjść z domu i przyjść na twój koncert. Oddałabym wszystkie te statuetki za jeszcze chociaż dziesięć lat takich fajnych kontaktów z publicznością.

PD: Nie było Ci łatwo się przebić...

K: No nie było. Zawsze podkreślam, że nigdy nie robiłam kariery, tylko muzykę. Więc nawet, jeżeli te moje początki były trudne i bolesne, jeżeli było to aż 10 lat walki ze sobą i ze światem o to, aby dał mi chociaż spróbować, to dziś z perspektywy czasu jestem wdzięczna losowi. Jak nic uczy to pokory, cierpliwości, dystansu, ustawia cię w szeregu i potem stoi na straży nie dopuszczając do wybuchu wody sodowej. Z czasem umiesz przeanalizować każdy swój błąd, umiesz przyjąć i naukę, która z niego płynie. Dobrze, że tak się stało. Widocznie nie byłam gotowa, a prawdziwy artysta musi być dojrzały, żeby być wiarygodnym.

PD: Kiedy się zorientowałaś, że masz talent?

K: Wiem tylko, że już jako czterolatka postanowiłam, że będę śpiewać. Potrzebę wewnętrzną tworzenia i wydalania z siebie przetworzonych myśli i tęsknot miałam zawsze. Ale od początku brakowało mi pewności siebie i szczerze mówiąc, nadal miewam z tym problem. Owszem, wiem, że dostałam od Boga wielki dar. Przede wszystkim dumna jestem ze swoich tekstów, ale nie wiem na ile ja naprawdę je piszę. Nieraz się dziwie: Jezu, ja to napisałam? Jak? To za mądre, jak dla mnie. Skąd mam takie mądrości? Dlaczego tylko na papierze? Czemu w życiu codziennym nie umiem ich zastosować? Ale papier rzeczywiście temperuje naszą impulsywność, pozwala na mądre układanie słów w piękny sens. Nie znoszę takich egzaltacji, ale być może jestem tylko jakimś odbiornikiem, przekaźnikiem, instrumentem w posiadaniu jakiejś nieziemskiej siły, ducha... Za każdym razem, kiedy powstaje następna płyta marzę, żeby ten duch mnie znów nawiedził.

PD: Myślisz już nad kolejną?

K: Tak, zbieram kompozycje, póki co jest dosyć sentymentalnie. Nazywać się będzie "Skała" i przewidujemy jej wydanie na przyszły rok. Niewykluczone jednak, że wykonam inny gest na moje urodziny w listopadzie, kiedy mija równo 10 lat od wydania „Kamienia”. Ponieważ nie będę w stanie stuknąć się kieliszkiem szampana z każdym moim fanem, to pojawi się singiel z moim urodzinowym życzeniem dla nich.
/pd/

Kayah - Usługi dla ludności
TeleTydzień - 16.05.2005