6.07.2003

Bill Bruford - nie lubi wywiadów


Szerokiej publiczności znany jest przede wszystkim z długoletniej współpracy z King Crimson. Na 32. Internationales New Jazz Festival Moers wystąpił w duecie z pianistą Michielem Borstlapem. Kilkanaście minut po tym niezwykłym koncercie miałam przyjemność spotkać się z artystą i, choć na nienajlepszym sprzęcie – zarejestrować rozmowę. Oto jej drobny fragment.

Podobno nie znosi udzielać wywiadów, zapytałam więc dlaczego…

Posłuchj on-line:

BB: Problem polega na tym, że jest ich zbyt wiele. I każdy, kto tworzy jakikolwiek rodzaj sztuki musi dawać setki wywiadów tylko po to, by na swoją twórczość zwrócić publiczną uwagę. Dlatego musisz się dobrze zastanowić, zanim nagrasz płytę przeznaczoną do sprzedaży, bo później musisz o niej mówić. Może to będzie 100, może 150 wywiadów… To duży problem dla muzyków – mówić, mówić, mówić… - więc lepiej, żebyś lubił muzykę, którą tworzysz, bo będziesz zmuszony o niej opowiadać. 
Podobnie, jeżeli zrobisz film, czy napiszesz książkę, również musisz jeździć po całym świecie i o nich mówić. I to jest trudne. Kiedy zaczynałem wiele lat temu wytwórnia płytowa wydawała twoją płytę i trzeba było udzielić dwóch, czy trzech wywiadów. Może. I na tym reklama się kończyła, a ludzie kupowali płytę. Dziś nie ma wytwórni dla ludzi takich jak ja, a co za tym idzie – nie ma też reklamy, więc sam muszę być teraz reklamą. Dla ciebie. To w porządku, ale 108 udzielonych wywiadów o mojej ostatniej płycie? Jeżeli porozmawiamy przez pół godziny, to razem 54 godziny gadania, więc muzycy są zmęczeni wywiadami. To nic osobistego, jestem pewien, że twój wywiad będzie fantastyczny! Wszystkie są fantastyczne! Oprócz tego, że to 54 godziny gadania. Więc nie udzielam ich zbyt wielu.
/pd/
7 czerwca 2003, Moers