Karaiby, urzekające egzotyczną fauną i florą oraz tropikalnym klimatem, w ostatnich kilku latach cieszą się coraz większą popularnością wśród żeglujących Polaków. Z pewnością mają na to wpływ bardziej dostępne ceny biletów lotniczych. Jeszcze pięć lat temu widok polskiej bandery na kotwicowisku należał do rzadkości. Dziś zdarza się, że biało-czerwona powiewa na kilkunastu jednostkach cumujących w jednym miejscu. Zwykle Polacy pływają na łodziach czarterowych, ale coraz częściej wyruszają na Karaiby także własnymi jednostkami. Zresztą taki urlop za oceanem może być doskonałą okazją do zakupu jachtu, gdyż na wyspach nie brakuje porzuconych marzeń, które czekają na nowe życie.
Karaiby to kilkadziesiąt państw rozsianych na kilkuset (czasem bezludnych) wyspach Morza Karaibskiego. Wszystkie były kiedyś zamorskimi koloniami Europy, czego pozostałością są istniejące związki polityczne i ekonomiczne. Cześć z wysp jest bardziej zeuropeizowana, jak na przykład tętniąca nocnym życiem St. Martin/Maarten (doskonała na wszelkiego typu zakupy, także diamentów nie objętych cłem). Inne, jak na przykład Tobago, nie są tak dobrze zaopatrzone w towary konsumpcyjne, ale z pewnością nie zawiodą widokami prawdziwie dzikich zakątków.
Jedna z najbardziej atrakcyjnych tras północno-wschodnich Karaibów prowadzi przez południowe wybrzeże Republiki Dominikany oraz malownicze wysepki leżące u południowo-zachodniego wybrzeża Haiti (Île-à-Vache). Żeglując stąd na zachód docieramy na owianą wieloma legendami Jamajkę, której kultura odcisnęła się na całym świecie.
Ze względu na najwyższe na Karaibach statystyki przestępstw, nie spotkamy tu raczej zatłoczonych kotwicowisk. Na szczęście przemoc na wyspie dotyczy głównie porachunków między gangami narkotykowymi. Zalecane środki bezpieczeństwa są standardowe: nie poruszać się samotnie po zmroku i nie obnosić się z drogą biżuterią, dokładnie zamykać jacht, na kotwicowiskach podwieszać na noc ponton lub mocować go za pomocą łańcucha z kłódką. Także zostawiając ponton w niestrzeżonym miejscu, zapnijmy go na kłódkę, przepuszczając łańcuch przez mocowanie silnika.
Najpopularniejszym wśród żeglarzy miejscem Jamajki jest urokliwie położony u podnóża Gór Błękitnych Port Antonio, z niedawno wybudowaną mariną Errol Flynn. Jeśli wolimy bardziej ustronne okolice, gdzie łatwiej poznać lokalną kulturę, należy przypłynąć do Port Royal. Odseparowany od głównego lądu cypel mieści pozostałości po miasteczku, które przez długie lata cieszyło się opinią najbardziej zdemoralizowanego zakątka na ziemi. W celach handlowych i rozrywkowych przypływali tu piraci z całego świata (nawet z Madagaskaru). Właśnie w Port Royal miała miejsce akcja filmu „Piraci z Karaibów: Klątwa Czarnej Perły. Piracka sielanka została przerwana trzęsieniem ziemi, które w 1692 roku spowodowało zapadnięcie się pod wodę prawie całego miasta. Nurkując, wciąż można dostrzec pogrążone w morskiej toni wieże kościoła. Dziś Port Royal cieszy się zgoła inną sławą. Zamknięta społeczność rybacka zamieszkująca półwysep chwali się, że tworzy najspokojniejsze i najbezpieczniejsze miejsce na całej wyspie – nawet gdy zaśniesz zostawiając beztrosko portfel na stoliku, nikt go nie zabierze.
Przyjaznym miejscem do zacumowania jachtu jest marina Royal Jamaica Yacht Club. Znajduje się w pobliżu lotniska, więc można tu odebrać przylatujących gości lub wymienić załogę. W cenie mamy basen oraz Wi-Fi, minusem może być jedynie odległość od lądowych szlaków komunikacyjnych (trzeba wziąć taksówkę lub wynająć samochód).
Możemy też stanąć w marinie prowadzonej przez hotel Morgan’s Harbour lub bezpłatnie zakotwiczyć w roztaczającej się przed nim osłoniętej zatoce. Hotel z przemiłą obsługą mieści się w pozostałościach po kompleksie brytyjskiej marynarki wojennej i z dumą nosi ślady zamierzchłej przeszłości, oferując żeglarzom dostęp do wody, elektryczności, pralni, internetu, dobrą restaurację, uroczy bar, a czasem nawet niezwykłe koncerty. Oddalony o kilkaset metrów Fort Charles jest główną atrakcją miasteczka, prezentuje dobrze zachowane pamiątki wojenne sprzed wieków.
Czytaj dalej... [str. 26-28]
Zdjęcia, filmy i opowieści żeglarzy oraz mieszkańców o Port Royal, Morgan's Harbour, reggae, Rasta, żeglarstwie oraz współczesnej Jamajce – przez cały październik w noderadio!
/pd/
.jpg)

0 comments:
Prześlij komentarz