Muzyk Rupert Reeves, bo tak brzmi prawdziwe nazwisko Buffalo Billa, urodził się w owianej złą sławą, biednej i niespokojnej dzielnicy Kingston - Trenchtown. W dzieciństwie śpiewał gospel i właśnie podczas koncertów w Klubie Biblijnym przylgnęło do niego imię zaczerpnięte z utworu Boba.
Wychowywał się w tym samym bloku, co rodzina Marley’a i otwarcie przyznaje się do głębokiej inspiracji muzyką i życiem Króla. Jego pierwszy autorski utwór „Help the Weak”, który pozwolił mu wygrać popularny konkurs talentów w 1986, został później wyprodukowany przez Ziggy Marley’a (1989). Podobnie jak kolejny „Curfew” oraz następne utwory Buffalo Billa ukazywały się na runku pod szyldem wytwórni Getho Youths United. Bracia Marley’owie pomogli Billowi sfinansować też jego debiutancki album Ghetto Youths Unite, który gości takie legendy reggae, jak Earl „Chinna” Smith, Robbie Lynn, Dalton Brownie, „Santa” Davis, Cleveland „Cleevie” Browne i Chris Meredith. Wspólnie z Bass Culture odbył kilka tras koncertowych po Niemczech i Szwajcarii, ale w przeciwieństwie do wielu Jamajczyków walczących o przetrwanie w warunkach olbrzymiej konkurencji – wrócił na rodzinną wyspę. Dziś zarabia na życie koncertami w hotelowych kurortach, które na zalanej dancehallem Jamajce jako jedyne oferują regularne koncerty reggae na żywo. Śpiewa o frustracjach i poszerzaniu świadomości, niesprawiedliwości i nadziei, pokoju i odnowieniu w duchu Rastafarai.
Spotykamy
Buffalo Billa w szczególnych okolicznościach – to 66. rocznica
urodzin Boba Marley’a, którą celebrujemy w Nine Mile, rodzinnej
wiosce Króla. Bill jest gwiazdą koncertu, który odbywa się na
scenie Fundacji założonej przez mamę Boba. Po długim, pełnym
pozytywnej energii występie idziemy na Mount Zion, siadamy zaraz
obok Mauzoleum z grobem Króla oraz znanego wszystkim napisu „BOB
LIVES”…
Buffalo
Bill: Bob Marley, po tym jak go postrzelili w jego własnym domu na
Hope Road, powiedział w jednym z wywiadów: „Moje życie jest dla
ludzi. Jeżeli ma ono być tylko dla mojego własnego bezpieczeństwa,
to ja go nie chcę…”. Myślę, że to wstrząsające… i znaczy,
że nie był to zwykły człowiek, ale posłaniec, zesłany anioł …
Dzięki
koncertowi na którym później wystąpił – zjednoczyła się cała
Jamajka! W tamtych czasach wszyscy zwalczali się ze względów
politycznych. Co więcej, byli wykorzystywani przez polityków, aby
się wzajemnie zwalczać i straszyć za to, że głosuje się nie na tę partię… Ale ponieważ Bob miał misję, to nawet postrzał w
politycznym zamachu nie powstrzymał go. Nadal realizował swój cel
jak prawdziwy rewolucjonista, prawdziwy żołnierz, który, gdy na
wojnie zostaje ranny - nadal musi walczyć.
Patrycja Długoń: Co zmieniło się na wyspie od tamtych czasów?
BB:
Jamajka jest dziś znacznie spokojniejsza niż w latach 80. Niektórzy
próbują sprawić, by wyglądała jak kraj przemocy, sytuacja się
jednak zmieniła. Istnieją małe gangi tu i tam, tak jak w innych
częściach świata, ale trzymane są pod kontrolą i nie walczą
miedzy sobą w imię polityków, tak jak kiedyś. Poza tym, młodzi
są mądrzejsi, dziś widzą że byli pionkami w politycznej grze.
Oczywiście nadal muszą poszerzać swoją świadomość, muszą
otworzyć oczy na muzykę i przesłanie Boba Marley’a.
To, co
się dzieje w betonowej dżungli Trenchtown, czy Tivoli Gardens
[dzielnica Kingston, gdzie w czerwcu 2010 w zamieszkach rozpętanych
przy próbie ujęcia narkotykowego barona Christophera "Dudus"
Coke’a,
zginęło co najmniej 73
cywilów – przyp. pd] – to sprawa polityków. Zawsze. Nie
przewodzą ludźmi w dobrym kierunku, bo zależy im jedynie na władzy
i wpływach. Ale młodzież jest dziś mądrzejsza, więc jednoczy
się, zamiast ze sobą walczyć. Nawet w Trenchtown. Steven i Ziggy
Marley którzy nigdy tak naprawdę nie opuścili Trenchtown, dają
doskonały przykład dzisiejszej młodzieży…
PD: Nadal
tam mieszkają?
BB:
Już nie, ale zawsze są tam obecni, kiedy wracają na Jamajkę. Gdy
ja wyprowadziłem się z Trenchtown, znalazły się osoby którym się
to nie spodobało. Podobnie jak krytykowano za to samo Boba. Ale
musisz wzrastać, rosnąć… Trenchtown jest więc miejscem, gdzie
nasiono zostało zasiane i wyrasta z niego drzewo, rośnie aż
wyrośnie na resztę świata. Mi z tym dobrze, bo znając Rastafarai,
zyskujesz siłę i pozytywne wibracje aby wyjść i walczyć o to, co
najlepszego życie może zaoferować. Nie musisz się o nic martwić
bo Rastafarai wskaże Ci drogę.
PD: Urodziłeś się w rodzinie Rasta?
BB:
Nie, urodziłem się w katolickiej rodzinie ale Rastafarai jest w
Tobie od urodzenia. „Jesteś, kim jesteś” i się nie zmieniasz,
tylko rośniesz, dorastasz i to po prostu z Ciebie wychodzi…
PD: Co chciałbyś osiągnąć?
BB:
Chciałbym wypielęgnować swoją duszę, sławić Rastafarai i
prowadzić czyste życie. Chciałbym równych praw i sprawiedliwości,
pokoju i miłości dla wszystkich narodów.
PD: Co
znaczy dla Ciebie „czyste życie”?
BB: To
niezafałszowana, pozytywna, świadoma wolność. Świadomość ta
dotyczy wszystkiego co robisz, twoich nawyków…
Nie
każdy, kto ma dredy jest Rasta. To nie dredy są wyznacznikiem. I
dobry, i zły człowiek – każdy może je zapuścić. Niektórzy
Rastamani nie mają dredów, mimo że dziś już mogą je nosić. W
czasach Boba wielu Rasta siedziało w więzieniu. Dziś mogą sobie
je nosić bądź nie, ale wypierają się władzy. Mają farmy i
zioło, ale nie mają władzy.
Ten świat
jest światem konkurencji, ale Rastafari z nikim nie konkuruje.
Wolność, świadomość, pozytywność – o to chodzi w świecie
Rastafarai. Ja z nikim nie konkuruje. Mam życie i gdziekolwiek nie
zaprowadzi mnie Jah, cokolwiek Jah chce, żeby się wydarzyło –
wydarzy się. Musimy tylko czcić Rastafarai i szerzyć pozytywne
treści.
Wyrastając
w Trenchtown zacząłem widzieć życie inaczej, bardziej duchowo,
zacząłem bardziej poznawać samego siebie. Rasta mówią: musisz
znać siebie, musisz wejść w swoje wnętrze i połączyć się z
Najwyższym, który jest w Tobie. Kiedy stworzysz to połączenie,
kiedy dasz sobie szansę - a niektórzy nawet tej szansy sobie nie
dają - i znajdziesz w sobie Jah, wtedy możesz mówić, że jesteś
Rastafarai. Nie znajdziesz go na zewnątrz, ale tu… w środku…
Więc musisz poszukiwać Jah w sobie a On nauczy Cię wszystkiego,
czego potrzebujesz. Jah mówi do Ciebie i jeśli będziesz słuchać
uważnie – usłyszysz…
PD: Jak
prezentuje się dziś Jamajska scena muzyczna?
BB: Na
Jamajce jest sporo śmieciowej muzyki, i ta właśnie muzyka jest
promowana bo istnieje plan by wszystkich ogłupić…
PD: Co to za plan?
BB:
Plan Babilonu, który na przykład udaje, że kocha Rasta, ale tak
naprawdę kocha to, co może dzięki Rasta osiągnąć, jak nas
wykorzystać ekonomicznie..
W
latach 70. muzyka była bardziej budująca, uczyła jak być
pozytywnym, oraz że w życiu trzeba robić dobrze. Teraz jednak
lansowana muzyka jest głównie o dziewczynach, goliźnie i seksie…
Na Jamajce nie promuje się już duchowej muzyki... Wystarczy
włączyć radio, i wszystkie główne stacje grają na tą samą
modłę: dziewczyny to, dziewczyny tamto - a ludzie cierpią… Ale
nie usłyszą w radio jak polepszyć sobie życie, albo jak wydobyć
się z ubóstwa i presji, pod którą się znajdują…
PD: Znajdą
taki przekaz w Twojej muzyce?
BB:
Jak najbardziej! Moja Płyta, która niedługo będzie do nabycia w
Internecie, nazywa się „Getto Youths Unite”. W iTunes na razie
znajdziecie jedną moją piosenkę „Don’t Give Up Rhythm”,
którą stworzyłem wspólnie z nagrodzonym Grammy Michaelem Rose z
Blacky Uhru oraz Presidentem Brownem. Ostatnio pracuję nad albumem
„Herb and Rasta”, mówiącym o ludziach Rastafarai z wielkich
miast, jak betonowa dżungla Kingston. To bardzo silni Rasta.
PD: Jak
na przykład rodzina wytwórni Flames Productions…
BB:
Tak, Queen Ifrica – prawdziwa lwica, Tony Rebel… Dają ognia i
młodzież Rasta skupia się wokół nich. Queen Ifrica jest
niesamowicie świadoma i przenosi tę świadomość na swoją muzykę.
Młodsze siostry jej słuchają, uczą się i czerpią pozytywne
treści z jej tekstów, bo to właśnie teksty są ważne. W muzyce
środka chodzi dziś głównie o rytm, więc tańczysz i tańczysz aż
do piekła, tańczysz do rytmów i trunków diabła... Nie zdajesz
sobie sprawy z tego, gdzie cię to prowadzi, dopóki tam nie
dotrzesz, bo – nie słuchasz tekstów! Ale kiedy wsłuchasz się
dokładnie co śpiewają np. Queen Ifrica, Damian, Steven & Ziggy
Marley’owie, Burnig Spear, Sizzla … - uczysz się z ich tekstów,
bo słowa w muzyce reggae są ważne. To te słowa Cię uratują. W
zasadzie jedno słowo – Rastafarai…
Buffalo Bill - głos jamajskiego getta
Free Colours - 17/2011
/pd/
Buffalo Bill - głos jamajskiego getta
Free Colours - 17/2011
